Rangun, czyli początek i koniec naszej birmańskiej przygody

Po naszych problemach żołądkowych, jakich doświadczyłyśmy w Bagan, zdecydowałyśmy się skrócić nasz pobyt w Birmie o kilka dni i ruszyć z powrotem do Tajlandii. Zarezerwowałyśmy więc bilety na nocny autobus do Rangunu. Los tak chciał, że to właśnie tutaj rozpoczęłyśmy i zakończyłyśmy naszą podróż po Birmie (nie licząc Myawaddy, gdzie przekraczałyśmy granicę). Rangun jest bardziej znany pod jego angielską nazwą Yangon i tej będę dalej używać. Miasto to było stolicą kraju do 2005 roku, kiedy to przeniesiono ją do Naypyidaw.

Yangon – co warto zobaczyć?

Spędziłyśmy tutaj łącznie prawie tydzień, ale w związku z tym, że za pierwszym razem był to okres sylwestrowy, to jak możecie się domyślać, nie udało nam się za wiele zwiedzić. Za to bardzo dobrze bawiłyśmy się na koncercie Martina Garrixa 😀 Fakt ten nadal brzmi dla nas jak jakiś paradoks biorąc pod uwagę politykę, jaką stosuje rząd birmański wobec Zachodu.

Wracając jednak do tematu, oto nasza lista miejsc wartych odwiedzenia podczas wizyty w Yangonie:

1. Shwedagon Pagoda

Jest to jedno ze świętych miejsc w Birmie, który każdy Birmańczyk powinien odwiedzić chociaż raz w życiu. Wstęp dla turystów wynosi 8000 kyatów (ok. 24 zł). Warto wybrać się tutaj szczególnie wieczorem, aby zobaczyć pięknie oświetlone zdobienia sakralne i pobliskie świątynie. Gromadzi się tutaj wówczas wiele osób i odbywa się ceremionalne obmywanie świętych wizerunków. Ponadto, w jednej z pagód znajduje się olbrzymi odcisk stopy Buddy.

2. Pagoda Sule

Znajduje się w centrum miasta i to od niej rozgałęziają się główne ulice. Każdy mieszkaniec Yangonu wie, gdzie znaleźć Pagodę Sulę i jeżeli będzie próbował wytłumaczyć, jak dostać się w jakieś określone miejsce, to zacznie kierować Cię tam za punkt orientacyjny obierając właśnie tę świątynię. Do środka można wejść. Bilet kosztuje w przeliczeniu ok. 8 zł.

3. Maha Bandula Park i Pomnik Niepodległości

Zaraz obok ronda na środku którego znajduje się Pagoda Sule, umieszczony jest kolonialny ratusz miejski oraz park Maha Bandula, w którym Birmańczycy spędzają popołudnia rozkoszując się dobrą pogodą. Dzieci biegają wokół śmiejąc się i zaczepiając obcokrajowców, młodzież umawia się na pierwsze randki, a osoby starsze odpoczywają w cieniu pobliskich drzew. Na pewno warto zaszyć się tutaj jednego dnia uciekając od zgiełku Yangonu.

Obok parku znajdują się różnorakie stoiska z birmańskim jedzeniem. W związku z tym nie trzeba się martwić o miejsce i zastanawiać się gdzie iść coś zjeść, gdy już spędzimy miło czas w parku.

4. Kolonialne zabudowy ulic

To, co na pewno warto zrobić w Yangonie, to po prostu krążyć bez celu uliczkami w tzw. downtown. Znajduje się tu wiele budynków postkolonialnych, a ich kolorystyka zdecydowanie działa na wyobraźnię. Niestety, część z nich jest w opłakanym stanie, jako że nie była remontowana od czasu opuszczenia Birmy przez Brytyjczyków (podobnie jak choćby kolej państwowa). Niemniej, urzekła nas ona niezależnie od tego.

5. Bogyoke Aung San Market

Jeżeli ktoś ma ochotę na zakupy, to z pewnością powinien udać się do Bogyoke Market położonego również niedaleko Pagody Sule. Można tam kupić naprawdę wszystko, czego dusza zapragnie. Przed wyjazdem czytałyśmy na różnych blogach podróżniczych, aby wymienić tam gotówkę. Nie polecamy jednak tego robić. Po prostu nie warto wymieniać tam dolarów na birmańskie kyaty, jako że przelicznik jest mniej korzystny niż w kantorach.

Niedaleko rynku Bogyoke znajduje się wiele kawiarni i kilka pierkarni, w których można zjeść coś pysznego, a także salony urody. Nas skusił tu szczególnie manicure za 6 zł 🙂

6. Zachód słońca nad rzeką Yangon

Z kolei wieczorem warto wybrać się na wybrzeże rzeki Yangon, aby przyjrzeć się tam zachodzącemu słońcu. Dodatkowo, jeżeli ktoś ma ochotę, można wypożyczyć łódkę i przepłynąć się nią po rzece lub na drugą stronę do miasteczka Dala.

Jeżeli chodzi o restaurację, to na pewno możemy polecić Lucky Seven, gdzie za niewielkie pieniądze można coś przekąsić i wypić dobrą herbatę, z której słynie Birma.

Niestety, podczas pobytu w Yangonie, nie udało nam się dotrzeć nad jezioro Kandawgyi i Inya, gdzie podobno można spędzić miło czas spacerując wokół. Nie udało nam się również wsiąść w pociąg, któy jeździ wokół miasta, co wydaje nam się ciekawym sposobem zwiedzenia przeogromnego Yangonu. No cóż, następnym razem 🙂

M.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *