Wschody i zachody słońca nad pagodami w Bagan

Po kilku dniach spędzonych w Mandalay postanowiłyśmy w końcu wybrać się do Bagan, które od początku znajdowało się na naszej liście miejsc do zobaczenia w Birmie.

Jak dotrzeć do Bagan?

My zdecydowałyśmy się nie na autobus, jak robi większość osób podróżujących na tej trasie, ale na pociąg. W dodatku nocny. Przede wszystkim dlatego, iż jest to o wiele tańszy środek lokomocji. Bilet kosztował każdą z nas po kilka złotych.

Pociąg z Mandalay do Bagan wyrusza o godzinie 21, a na miejscu teoretycznie miałyśmy być o 5 rano następnego dnia. Swoją drogą, wszystkie fakty dotyczące podróżowania koleją w tym kraju, o których pisałam w Pociągiem przez wiadukt Gokteik, niestety i tym razem się potwierdziły. No nic, jedziemy i nagle około godziny 3 zostajemy obudzone. W dodatku przez taksówkarza, który wbiegł do pociągu, jak tylko ten wjechał na stację w Nyaung-U, oferując, że zawiezie nas do hotelu. W związku z tym, iż znajdował się on kilkanaście kilometrów od dworca i był środek nocy ostatecznie skorzystałyśmy z i tak zawyżonej oferty. Taksówki w Bagan są niesamowicie drogie! Na szczęście znaleźli się inni turyści, którzy podzielili z nami koszty tego przejazdu.`

Po drodze do centrum Nyaung-U znajduje się punkt kontrolny, w którym należy umieścić opłatę za wstęp na teren strefy archeologicznej Bagan. Wynosi ona 25 dolarów, jednak kwota ta rośnie z roku na rok. Na szczęście w tym momencie uśmiechnęła się do nas karma i ,,posterunek” był pusty, co zdziwiło nawet samego taksówkarza. Niemniej, pojechał on dalej i powiedział, że opłatę będziemy musiały umieścić następnego dnia przy wejściu do którejś z pagód. Jak się okazało później, wcale nie musiałyśmy tego robić. Wystarczyło tylko sprawnie omijać kolejne punkty kontrolne, których i tak nie było wiele. Tym sposobem udało nam się zaoszczędzić po te 25 dolarów 🙂

Niestety, jak to z karmą bywa, rozchorowałyśmy się jak tylko dojechałyśmy do hostelu. Zacznę jednak od tego, że gdy w końcu udało nam się do niego dotrzeć, to okazało się, iż właściciel śpi na podłodze w recepcji i nie jest skłonny do rozmowy z nami. Po kilkunastu minutach wysilił się chociaż na tyle, by pobrać od nas opłatę za wczesny check-in (po 6 dolarów) i odesłać do pokoju, żebyśmy mogły się przespać do rana. W związku z tym, że zaczęłyśmy się źle czuć, spędziłyśmy w nim nie tyle kilka godzin, co kilka dni. W moim przypadku niezbędna była również wizyta u lekarza, którą na szczęście zorganizował nasz ubezpieczyciel. Okazało się, że dostałam zapalenia żołądka. Powodów ku temu nie trzeba było daleko szukać, jako że birmańska kuchnia od samego początku nie przypadła nam do gustu ze względu na to, iż jest bardzo tłusta, ale o tym napiszę może innym razem.

Gdy po kilku dniach poczułyśmy się lepiej, ruszyłyśmy w końcu na zwiedzanie pobliskich pagód.

W Jaki sposób najlepiej zwiedzać Bagan?

W związku z tym, że cała strefa archeologiczna Bagan obejmuje ponad kilka tysięcy budowli (buddyjskich pagód, klasztorów, świątyń itd.), rozciąga się ona na przestrzeni kilkunastu kilometrów kwadratowych pomiędzy miasteczkami Old Bagan, New Bagan i właśnie Nyaung-U, gdzie znajdował się nasz hostel. Jest to obszar, którego nie da się zwiedzić pieszo w przeciągu kilku dni. Większość osób korzysta więc ze skuterów elektrycznych (zwanych tutaj e-bike) lub taksówek. Inną opcją jest możliwość przejazdu dorożką, jednak w związku z tym, iż sprzeciwiamy się wykorzystywaniu zwierząt w turystyce, wypożyczyłyśmy rowery i myślę, że był to dobry wybór 🙂 Przede wszystkim dlatego iż mogłyśmy swobodnie przemieszczać się po szlakach pomiędzy pagodami. Często były one piaszczyste, więc przejazd przez nie skuterem był niemożliwy. Przypadkowo stałyśmy się także miejscową atrakcją, kiedy znów nawet mnisi zatrzymywali nas, by zrobić sobie z nami zdjęcie.

Pagody w Bagan są moim pierwszym skojarzeniem, jeżeli ktoś mówi o Birmie, a tutejsze wschody i zachody słońca należą do niezapomnianych. Zacznijmy jednak od początku!

Wyjątkowy wschód słońca w Bagan:

W związku z tym, że wschód słońca w tych okolicach ma miejsce około godziny 6:40, obudziłyśmy się chwilę po 5. Szybko się zebrałyśmy i ruszyłyśmy w drogę do pagody Shwe Leik Too. Na miejscu byłyśmy chwilę po 6, aby wspiąć się do góry i zająć dobrą miejscówkę. Oprócz nas były tu jeszcze 3 osoby, także śmiem twierdzić, że wybrałyśmy dobrze. Nie chciałyśmy bowiem znaleźć się w tłumie turystów.

Kilka minut później rozpoczął się prawdziwie magiczny seans, gdy słońce zaczęło wyłaniać się zza pobliskich wzgórz i zmieniać kolory nieba. Do tego balony z tymi, którzy wykupili niebotycznie drogie loty (ceny sięgają kilkuset dolarów za 40 minut), zaczęły wzbijać się w górę. Wszystko to tworzy obraz, dla którego zdecydowanie warto wstać nad ranem i którego na pewno nie zapomnę do końca życia.

Zachód słońca w Bagan:

Jeżeli chodzi o zachody słońca w Bagan, to są one bardziej oblegane przez turystów niż wschody. W związku z tym, żeby zająć sobie dobrą miejscówkę, najlepiej wybrać się na jej poszukiwanie dwie godziny wcześniej. Zachód słońca w tym okresie czasu ma miejsce około godziny 18. W związku z tym o 16 powinno się już wiedzieć, gdzie chciałoby się go obejrzeć tego dnia. Mi osobiście udało się zobaczyć go dwukrotnie podczas naszego pobytu w Bagan. Za każdym razem byłam nim tak samo oczarowana! Raz wybrałam się samotnie w pobliże pagody Dhamma Yan Gyi Pahto, a raz z Natalią do Shwe Leik Too (ta sama pagoda, gdzie oglądałyśmy wschód słońca).

Pagody warte zobaczenia w Bagan:

Na pewno mogę polecić pagody Myauk Guni Phaya oraz Thatbyinnyu, jako że różnią się od pozostałych. Niemniej, warto odbyć całodniową przejażdżkę trasą pomiędzy Old Bagan i New Bagan oraz w pobliże Nyaung-U. Dopiero wówczas można prawdziwie doświadczyć magii Bagan. Należy tylko pamiętać o tym, że w sezonie jest tu bardzo gorąco, bo nawet ponad 40 stopni w ciągu dnia, więc nakrycie na głowę i duża ilość wody do picia są niezbędne.

M.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *