Trekking w Pai – wodospad Mae Yen w pojedynkę

Jak wspominałam ostatnio we wpisie Dlaczego warto wybrać się do Pai na północy Tajlandii?, pewnego dnia wybrałam się w pojedynkę w trekking po okolicy. Miałam akurat dzień wolny i chciałam spędzić go aktywnie, a Natalia pracowała, także była to idealna okazja, aby zaszyć się gdzieś się samemu chociaż na kilka godzin. Moja potrzeba wynikała również z faktu, że chciałam spędzić chwilę z dala od ludzi i przemyśleć kilka spraw, trochę się wyciszyć i zajrzeć w głąb siebie, jak to się mówi.

Na cel swojej wędrówki wybrałam wodospad Mae Yen.

Dzień rozpoczęłam wczesnym rankiem szybkim śniadaniem w centrum Pai. Następnie odpowiednio ubrana na kilkunastokilometrową wędrówkę wyznaczyłam szlak na mapie i ruszyłam przed siebie. Gdy odeszłam kawałek za miasteczko, moim oczom ukazały się wspaniałe widoki spowitych poranną mgłą pól. Przystawałam co kilka metrów, aby zrobić im zdjęcie i nacieszyć się chwilą.

Po kilkunastu kolejnych minutach słońce zaczęło wyłaniać się zza wzgórz i wprawiać w osłupienie grą światła, jaką prowadziło z pobliską roślinnością i słomianymi chatami. W tym momencie ludzie zaczęli zbierać się do pracy, a na pole zaczęły wychodzić zwierzęta.

Szłam dalej zastanawiając się nad pięknem okolicy, aż doszłam do potoku. Wiedziałam, że należy go pokonać kilkukrotnie, aby dotrzeć do wodospadu Mae Yen. Ściągnęłam buty i z lekką obawą weszłam do lodowatej wody. Na drugim brzegu ubrałam z powrotem obuwie tylko po to, aby za zakrętem musieć je ponownie zdjąć. Po trzeciej takiej próbie zrezygnowałam w ogóle z ich ściągania i już beż żadnych zahamowań brodziłam w wodzie.

Cała trasa nad wodospad Mae Yen zajmuje około 3 godzin w jedną stronę z centrum Pai i nie należy do najłatwiejszych. Dodatkowo należy wziąć pod uwagę, że ostatnią godzinę będziemy musieli się trochę wspinać. Wszystkie jednak trudy zostają wynagrodzone w momencie dotarcia na miejsce, a jeżeli ruszymy w drogę wystarczająco wcześnie, to mamy szansę nie spotkać nikogo na szlaku.

Sam wodospad może nie imponuje wielkością, ale przecież w takiej wędrówce nie chodzi o dotarcie do celu. W tym przypadku chodzi o udowodnienie samemu sobie, że da się radę zrobić to w pojedynkę. Wówczas sama podróż staje się celem.

M.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *