Rok odkąd wyruszyłyśmy w podróż

Dzisiaj mija rok odkąd wyruszyłyśmy w naszą podróż. Rok odkąd zostawiłyśmy wszystko nam bliskie za sobą i ruszyłyśmy w nieznane. Rok odkąd nasze życie zmieniło się o więcej niż 180 stopni… i muszę przyznać, że był to najlepszy rok ever!

W związku z tym pomyślałam sobie, że to idealny czas na małe podsumowanie tego, co wydarzyło się od chwili, kiedy stanęłyśmy na lotnisku w Warszawie z biletami w jedną stronę do Bangkoku. Pamiętam to jakby było wczoraj. Dwie dziewczyny z dużymi marzeniami i jeszcze większymi plecakami. Trochę chyba zagubione i jeszcze bardziej podekscytowane. Niewiedzące zupełnie co przyniesienie kolejny dzień i czego w ogóle możemy od niego oczekiwać (mimo przeczytanych setek artykułów i książek na temat Azji Południowo-Wschodniej). Wtedy nawet nie podejrzewałyśmy jeszcze, że zostawiamy za sobą także część siebie i że nic nigdy nie będzie już takie samo.

Przez ten rok zmieniło się tak wiele i przeżyłyśmy tak wiele, że nawet nie wiem od czego zacząć. Ten rok to Tajlandia ze swoimi rajskimi plażami i wspaniałym jedzeniem. Birma, w której czuć wpływ religii na życie codzienne jak nigdzie indziej. Malezja, gdzie można znaleźć jeden ze wspanialszych street artów. Kambodża, w której zaczyna się doceniać dorobek historyczny ludzkości. Laos ze swoją ideą slow life. No i Wietnam, którego przepiękne rejony najlepiej zwiedzić na motorze. To wszystkie te miejsca, w których byłyśmy. Wszyscy ci ludzie, których poznałyśmy. To wszystkie te rzeczy, których udało nam się dokonać i wszystkie te emocje, które dane nam było doświadczyć. To chwile szczęścia, ale także zmartwień i nieustannej walki ze swoimi słabościami. To uleganie namiętnościom i szukanie wyciszenia.

Ten rok to prawie pół roku razem w podróży. Potem samotne (chwilami mniej, chwilami bardziej) miesiące, kiedy podróżowałam w pojedynkę po Singapurze i Sri Lance. To powrót do kraju, do rodziny, do przyjaciół. To zmiany i jeszcze więcej zawrotów głowy i mocniejszego kołatania serca. Każda z nas dojrzała i zmieniła się na swój sposób, ale najważniejsze jest to, że to, część siebie zostawiłyśmy za sobą i teraz już ciesząc się teraźniejszością patrzymy z uśmiechem w przyszłość.

Oczywiście, miałyśmy swoje wzloty i upadki, ale udało nam się. Dokonałyśmy tego, na co wielu nie potrafi się zdobyć mimo dużych chęci i w tym momencie muszę napisać, że jestem z nas niesamowicie dumna. Pokazałyśmy, że marzenia są właśnie po to, aby je spełniać. Muszę napisać też, że jeżeli czujecie w sobie jakąś nieodpartą potrzebę zmiany lub po prostu jest coś, czego bardzo pragniecie, to nie zastanawiajcie się długo czy warto to zrobić, bo warto! Nic nie przynosi tyle szczęścia, ile życie w zgodzie z samym sobą.

Wszystko inne może poczekać.

M.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *