Pociągiem przez wiadukt Gokteik

O podróżach birmańskimi pociągami naczytałyśmy się wielu opowieści. Najczęściej były one o tym, jak wolno on jedzie w związku z czym, jak długo trwa podróż, jakie niewygodne są siedzenia, jak jest tłoczno i jak buja wagonami w czasie drogi. Wszystkie te punkty okazały się prawdą, ale po kolei.

Trasa z Hsipaw do Mandalay przez słynny wiadukt Gokteik:

Pociąg odjeżdża z dworca w Hsipaw o 9:40. Na stacji znalazłyśmy się więc około godziny 9 i od razu stanęłyśmy w kolejce po bilety. W Polsce przy okienku zazwyczaj siedzi niezbyt miła pani, która przy każdym pytaniu odsyła do informacji, bo przecież skąd ona ma wiedzieć z którego peronu odjeżdża pociąg. Tutaj jednak nie ma ani okienka, ani niezbyt miłej pani. Jest za to biurko z telefonem, który wygląda jakby lata świetności miał już dawno za sobą i aż dziwne, że wciąż działa. Za tym biurkiem siedzi pan, który jest miły (!) i który ręcznie wypisuje bilety.

Czytaj dalej

Trekking w okolicach Hsipaw

Do Hsipaw dotarłyśmy autobusem nocnym z Nyaung Shwe nad jeziorem Inle. Podróż zajęła prawie 15 godzin, co i tak jest niezłym osiągnięciem jak na birmańskie warunki. Prawie od razu udało nam się znaleźć hostel i… poszłyśmy spać 😀 Niestety, birmańskie autobusy mają to do siebie, że nie jest w nich zbyt wygodnie. W sumie to w jakim autobusie jest wygodnie, jeżeli jedzie się nim tyle godzin?

Gdy już odespałyśmy podróż postanowiłyśmy poszukać jakiejś agencji turystycznej, która organizuje trekkingi po okolicy. Weszłyśmy do kilku biur, jednak z uwagi na brak innych chętnych i utworzenia grupy, nie było możliwości wyruszenia w najbliższych dniach. Oczywiście, mieszcząc się w budżecie ,,za dychę”. W związku z tym zdecydowałyśmy same sobie coś zorganizować. Odkryłyśmy kilka ciekawych tras w naszej aplikacji z mapami i następnego dnia ruszyłyśmy jedną z nich.

Czytaj dalej

Czego uczy nas życie w podróży?

Dzisiaj mijają dokładnie dwa miesiące odkąd wyruszyłyśmy w podróż. W związku z tym pomyślałam, że powinnam napisać o tym, czego uczy nas życie w drodze.

Przede wszystkim jest to wdzięczność.

Wdzięczność za to, co mamy. Za to, czym obdarował nas los przy urodzeniu. Za wspaniałą rodzinę i za cudownych przyjaciół. Za wszystkie wykorzystane przed nas szanse (jedne lepiej, inne gorze) i za podjęte decyzje, które doprowadziły nas właśnie tu, gdzie dziś jesteśmy. Nie zamieniłybyśmy tego na nic innego.

Czytaj dalej

Dlaczego warto zostać dłużej nad jeziorem Inle?

Po dość wyczerpującym trekkingu, o którym możecie przeczytać we wpisie Trekking z Kalaw nad jezioro Inle, miałyśmy ochotę zatrzymać się gdzieś na chwilę i odpocząć. Nyaung Shwe znajdujące się na północ od jeziora Inle wydaje się idealnym miejscem do tego. Może i jest to trochę turystyczne miasteczko, które chwilami przypominało nam Pai w Tajlandii. Niemniej widoki wokół się niesamowite i na pewno wynagradzają trudy 3-dniowej wędrówki.

Jak wygląda jezioro Inle?

Gdy tylko jezioro Inle po raz pierwszy zaczęło się przed nami wyłaniać zza okolicznych gospodarstw rolnych, wiedziałam, że ten widok zapamiętam do końca życia. Kontrast, jaki tworzy idealnie błękitna woda z jaskrawo zieloną roślinnością wokół, a do tego przy pięknej pogodzie, wydaje się niemożliwym do opisania. Miałam ochotę stanąć i chłonąć atmosferę tego miejsca wszystkimi zmysłami. Tak też zrobiłam, a Natalia musiała mnie zmusić, bym ruszyła się dalej, jako że w tym samym momencie stwierdziłam, że mogłabym tu zostać na zawsze…

Czytaj dalej

Trekking z Kalaw nad jezioro Inle

Będąc w Birmie chyba nie sposób nie zajrzeć chociaż na chwilę nad jezioro Inle. Można na nie dojechać bezpośrednio autobusem czy pociągiem z każdego większego miasta w tym kraju lub wybrać się na kilkudniowy trekking z okolicznych miasteczek. My zdecydowałyśmy się na tę drugą opcję. Uważamy, że jest to najlepszy sposób, aby zobaczyć przepiękne krajobrazy tego kraju oraz doświadczyć na własnej skórze jak wygląda codzienne życie mieszkańców birmańskich wiosek.

Czytaj dalej

Birma – nasze pierwsze wrażenia

Jesteśmy w Birmie, zwanej również Mjanmą, już ponad tydzień, więc szok, jakiego doznałyśmy po przekroczeniu granicy w Myawaddy powoli minął i przyszła pora na podzielenie się z Wami naszymi pierwszymi wrażeniami, jakie sporządziłyśmy na podstawie naszego pobytu w Rangunie i Kalaw.

Po pierwsze, Birma jest czerwona.

W tym stwierdzeniu nie chodzi tylko o określenie sytuacji politycznej w kraju, ale przede wszystkim o jego krajobrazy. Gdzie nie spojrzeć widać czerwoną glinę, dla której odpowiednim kontrastem jest idealnie zielona roślinność, które razem tworzą klimat tego państwa. Czerwone są również chodniki w miastach, na których można znaleźć ślady po przeżutym i wyplutym betelu. Jest on swoistym narkotykiem dla Birmańczyków, mimo tego, że maść, jaką smarowane są liście jest rakotwórcza. Starają się oni jednak tego nie zauważać.

Czytaj dalej

Trekking w Pai – wodospad Mae Yen w pojedynkę

Jak wspominałam ostatnio we wpisie Dlaczego warto wybrać się do Pai na północy Tajlandii?, pewnego dnia wybrałam się w pojedynkę w trekking po okolicy. Miałam akurat dzień wolny i chciałam spędzić go aktywnie, a Natalia pracowała, także była to idealna okazja, aby zaszyć się gdzieś się samemu chociaż na kilka godzin. Moja potrzeba wynikała również z faktu, że chciałam spędzić chwilę z dala od ludzi i przemyśleć kilka spraw, trochę się wyciszyć i zajrzeć w głąb siebie, jak to się mówi.

Na cel swojej wędrówki wybrałam wodospad Mae Yen.

Czytaj dalej

Dlaczego warto wybrać się do Pai na północy Tajlandii?

Pai to malownicze miasteczko położone na północy Tajlandii. Znajduje się około 150 km od Chiang Mai, do którego dostałyśmy się próbując pierwszy raz w życiu autostopu! Niektórym może wydawać się szalonym pomysł, by taką próbę podjąć właśnie w Tajlandii, ale musimy przyznać, że pomimo naszych początkowych obaw, było to niesamowite przeżycie, a 616 km z Ayutthayi do Chiang Mai pokonałyśmy w niecałe 9 h. Wydaje nam się to całkiem niezłym wynikiem, jak na pierwszy raz 🙂

Czytaj dalej

Ayutthaya – dawna stolica Tajlandii

Po tygodniowym pobycie w Bangkoku wybrałyśmy się do położonej niedaleko dawnej stolicy Tajlandii. Znajduje się ona 80 km na północ od Bangkoku.

Jak najlepiej dojechać do Ayutthayi?

Można tam dojechać bezpośrednio pociągiem z głównego dworca kolejowego Hualamphong za cenę 15 bahtów (ok. 1,5 zł). Sama jazda trwa około trzech godzin i wydaje się podróżą w czasie, gdy mijamy najpierw zakorkowane ulice Bangkoku, potem domy mieszkalne nad rzeką i pola uprawne, by ostatecznie wysiąść na niepozornej stacji, którą rozpoznałyśmy tylko po tym, że na peronie znajdowało się może kilkunastu turystów.

Czytaj dalej

Dlaczego warto odwiedzić Wat Arun w Bangkoku?

W opublikowanym niedawno wpisie O tym, co warto zobaczyć i zrobić w Bangkoku wspominałyśmy, że Wat Arun i ogrody wokół tej świątyni należą do jednych z naszych ulubionych miejsc w tym mieście.

Dlaczego?

Przede wszystkim dlatego iż można tu odnaleźć spokój, którego brakuje gdzie indziej, choćby w pobliżu Wielkiego Pałacu. Aby dostać się do Wat Arun wystarczy udać się na położoną niedaleko przystań i wsiąść w łódkę na drugą stronę rzeki. Koszt takiego przejazdu to 3,5 bahta (ok. 35 gr), a atmosfera tego miejsca jest po prostu cudowna. Jest tu też mniej turystów i nie ma takiego gwaru, jak przy centralnych atrakcjach miasta.

Czytaj dalej