Kuchnia tajska – kurs gotowania w Chiang Mai

Będąc w Tajlandii chyba nie sposób nie zakochać się w kuchni tajskiej i nie wybrać na jeden z organizowanych tutaj kursów gotowania. W każdym mieście bez problemu można znaleźć co najmniej kilka szkół kucharskich. Ich oferta zazwyczaj obejmuje kursy trwające pół dnia lub cały dzień. Ponadto, część z nich organizowana jest w mieście, a część na okolicznych farmach.

W związku z tym podczas naszego pobytu w Chiang Mai postanowiłyśmy spróbować swoich zdolności kulinarnych i zapisałyśmy się do szkoły Asia Scenic. Tak naprawdę wybór szkół i kursów jest tutaj przeogromny, dlatego przed wyborem warto wcześniej sprawdzić opinie w Internecie. Asia Scenic szczyciła się jednymi z najlepszych ocen, a do tego cena była przystępna. Szkoła ta organizuje kursy półdniowe, które kosztują 800 bahtów (ok. 88 zł) oraz kursy całodniowe w cenie 1000 bahtów (ok. 110 zł). Oczywiście, my zapisałyśmy się na cały dzień, jako że był to nasz prezent wigilijny 🙂

Uczestnicy obu kursów startują razem o godzinie 9 rano. Kurs półdniowy trwa do godziny 13 i w trakcie jego trwania można ugotować 5 potraw z menu. Kurs całodniowy trwa do 15 i ma się możliwość wykonania 7 dań.

Początek kursu:

Obejmuje on wizytę w ogrodzie, gdzie hoduje się rozmaite przyprawy używane potem podczas gotowania. Głównymi składnikami kuchni tajskiej są chilli, liście kaffiru, trawa cytrynowa, galangal, tamaryndowiec, kurkuma i bazylia, która występuje tutaj w kilku odmianach. Najbardziej znane z nich to ostra, słodka i cytrynowa.

Następnie ruszyliśmy na lokalny rynek, gdzie nauczyłyśmy się jak rozpoznawać różne rodzaje ryżu oraz jak wybrać odpowiedni gatunek do każdego dania.

Po upływie pół godziny wróciłyśmy do szkoły, gdzie poczęstowano nas tradycyjną przystawką Meang Kum. Jest to obowiązkowe danie w każdym domu tajskim, które serwuje się na powitanie gości. Składa się ono z prażonych orzeszków ziemnych, pieczonych płatków kokosowych oraz kawałków imbiru, szalotki, chilli i startej skórki limonki. Wszystkiego po trochu nakłada się na liście betelu, po czym całość polewa się syropem cukrowym i zagina. Muszę przyznać, że podczas jedzenia grają wszystkie kubki smakowe. Jest to prawdziwa poezja smaku, mimo że wygląda bardzo niewinnie.

Przystąpienie do gotowania:

Po zjedzeniu przepysznej przystawki przyszedł czas na rozpoczęcie właściwej części kursu. Założyliśmy fartuszki, umyliśmy ręce i zajęliśmy miejsca przy stołach, gdzie mieliśmy już przygotowane składniki pierwszego dania: makaron ryżowy, kurczak, tofu, kiełki fasoli, marchew, czosnek i różne przyprawy. Chyba nikogo nie zaskoczę pisząc, że to prosty przepis na tradycyjny makaron w stylu tajskim zwany pad thai.

Muszę przyznać, że wyszedł on nam bardzo dobrze. W końcu po każdym przygotowaniu dania nastąpiło jego konsumowanie. W związku z tym z jeszcze większym zapałem zabrałyśmy się za przyrządzanie kolejnych potraw.

Dalsze gotowanie:

Najpierw coś prostego, a więc przygotowaliśmy tradycyjne tajskie sajgonki, których zawijanie nie jest wcale tak łatwe, jakby się mogło wydawać.

Następnie, aby nabrać apetytu na danie główne, skoncentrowaliśmy się na przygotowaniu past curry, które miały służyć nam jako elementy bazowe kolejnych potraw. Wszystkie składniki ubijaliśmy ręcznie w moździeżu. Do wyboru były zielone curry (najostrzejsze), czerwone curry (trochę mniej ostre), panang curry (z orzeszkami ziemnymi) i żółte curry (z przyprawami indyjskimi). My zdecydowałyśmy się na tradycyjne red curry, aby móc przygotować naszą ulubioną zupę Tom Yum Koong z krewetkami.

Z czerwonego curry robi się także Gang Ped z mleczkiem kokosowym i kurczakiem. Potrawę tę podaje się z ryżem i stanowiła ona danie główne naszego kursu.

W tym momencie byłyśmy tak najedzone, że nie dziwiłyśmy się, iż niektórzy z uczestników kursu wybrali półdniową opcję, która kończyła się dla nich tym daniem. My jednak mieliśmy chwilę, aby odpocząć i nabrać sił na przyrządzenie jeszcze dwóch potraw.

Zakończenie kursu:

Pozostała nam do przygotowania sałatka i deser. Pomyślałam, że tyle to chyba jeszcze mój żołądek pomieści. Jak się okazało, było ciężko. Najpierw zrobiłam sałatkę z kurczakiem na ostro, a potem banany w mleczku kokosowym i z naprawdę wielkim trudem spróbowałam tych potraw. Oczywiście, były pyszne!

Na koniec otrzymałyśmy książkę z przepisami na wykonane przez nas dania i kilka innych potraw tradycyjnej kuchni tajskiej. W związku z tym, po powrocie do Polski będę mogła coś dla Was ugotować i może nawet zamieszczę tutaj jakiś przepis 🙂

M.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *