Jak smakuje szczęście? O tym, jak podróż zmienia ludzi

To już nasz 4 miesiąc w podróży, a przed nami jeszcze na pewno kilka kolejnych. Każdego dnia odkrywamy wspaniałe miejsca, poznajemy cudownych ludzi i próbujemy różnych nieznanych nam wcześniej potraw. Skreślamy kolejne marzenia z listy tych do zrealizowania. Co ważniejsze, każdego dnia stawiamy czoła nieznanemu i idziemy do przodu. Ta podróż zmienia nas wręcz nie do poznania.

Nie zawsze jednak jest kolorowo. Przychodzą chwile zwątpienia czy złości. Momenty, kiedy najchętniej wsiadłybyśmy w pierwszy lepszy samolot i wróciły do domu. Tęsknimy za rodziną, za przyjaciółmi, za naszymi zwierzętami i za miejscami, które lubimy odwiedzać. Takie chwile jednak mijają, gdy tylko uzmysławiamy sobie, że życie ma się tylko jedno i należy je przeżyć najlepiej jak się da. Wówczas zaciskamy zęby, bierzemy się w garść i ruszamy dalej. W końcu przyjechałyśmy tutaj w pogoni za marzeniami!

Po drodze spotykamy ludzi, którzy zmieniają mój punkt widzenia o świecie. Staję się bardziej świadoma tego, co się na nim dzieje i jak wiele jeszcze jest do zobaczenia. Wokół, ale przede wszystkim także we mnie samej. To wspaniałe uczucie, kiedy każdego dnia odkrywam wciąż na nowo siebie i wędruję w zakamarki umysłu, o których dawno zapomniałam. Staram się być lepszą osobą i kocham te wszystkie buzujące we mnie emocje. Dodają mi one energii do dalszego działania. Staję się bardziej pewna siebie i wiem, czego chcę od życia. Nawet wtedy, gdy jest ciężko i nie możemy złapać stopa, a deszcz pada tak mocno, że nie widzimy nic poza swoimi dłońmi, to wiem, że to, co robię, to jest to, czego pragnę i kocham swoje życie. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłam tak szczęśliwa!

Kocham poranki w nowych miejscach i zachody słońca tak różne od tych znanych nam z Polski. Kocham wolność, jaką daje nam jazda na rowerze przez busz i kocham czuć wiatr we włosach, gdy jedziemy na pace pośrodku niczego. Kocham chodzić boso po białym piasku, tańczyć z nieznajomymi do rana, pływać w lazurowym morzu i skakać z wodospadu. Kocham kuchnię azjatycką i bogactwo owoców, jakie spotykamy na ulicach. Kocham wszystkich napotkanych przez nas ludzi, którzy nawet nie zdają sobie sprawy, jak wiele wnoszą do mojego życia. Mogłabym tak wymieniać bez końca, ale najważniejsze jest to, że tak samo kocham osobę, którą staję się dzięki tej podróży.

Czasami mam ochotę tańczyć w deszczu, śpiewać na głos i płakać ze szczęścia. Nie zamieniłabym tego na nic innego, dlatego jak przychodzą chwilę zwątpienia (choć coraz rzadziej, szczerze mówiąc), to wiem, że zaraz miną i wypatruję z niecierpliwością, co na mnie czeka za rogiem. Mam niewyczerpane pokłady pozytywizmu i uśmiecham się sama do siebie w lustrze. Czasami wybucham śmiechem idąc ulicą.

Tak smakuje szczęście, prawda?

M.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *