Archiwum kategorii: Tajlandia

Tajlandia jest krajem, który kojarzy się przede wszystkim z wakacjami. To tu znajdziesz rajskie wyspy, piaszczyste plaże, błękitną wodę, pyszne jedzenie i wspaniałe parki krajobrazowe. Dla nas ponadto jest to kraj, w którym rozpoczęłyśmy swoją przygodę z Azją Południowo-Wschodnią. W tym miejscu zebrałam wszystkie wpisy, które przybliżą Ci nasze doświadczenia z tego regionu świata. Pokusiłam się również o kilka postów poradnikowych, w których możesz zasięgnąć informacji dotyczących zwiedzania miast i ich okolic. Jeżeli więc planujesz wyjazd do Tajlandii, zachęcam do zapoznania się przynajmniej z częścią z nich. Mam nadzieję, że okażą się pomocne i pomogą Ci przygotować się do podróży w to miejsce.

Kuchnia tajska – kurs gotowania w Chiang Mai

Będąc w Tajlandii chyba nie sposób nie zakochać się w kuchni tajskiej i nie wybrać na jeden z organizowanych tutaj kursów gotowania. W każdym mieście bez problemu można znaleźć co najmniej kilka szkół kucharskich. Ich oferta zazwyczaj obejmuje kursy trwające pół dnia lub cały dzień. Ponadto, część z nich organizowana jest w mieście, a część na okolicznych farmach.

W związku z tym podczas naszego pobytu w Chiang Mai postanowiłyśmy spróbować swoich zdolności kulinarnych i zapisałyśmy się do szkoły Asia Scenic. Tak naprawdę wybór szkół i kursów jest tutaj przeogromny, dlatego przed wyborem warto wcześniej sprawdzić opinie w Internecie. Asia Scenic szczyciła się jednymi z najlepszych ocen, a do tego cena była przystępna. Szkoła ta organizuje kursy półdniowe, które kosztują 800 bahtów (ok. 88 zł) oraz kursy całodniowe w cenie 1000 bahtów (ok. 110 zł). Oczywiście, my zapisałyśmy się na cały dzień, jako że był to nasz prezent wigilijny 🙂

Uczestnicy obu kursów startują razem o godzinie 9 rano. Kurs półdniowy trwa do godziny 13 i w trakcie jego trwania można ugotować 5 potraw z menu. Kurs całodniowy trwa do 15 i ma się możliwość wykonania 7 dań. Czytaj dalej

Szybcy i wściekli – jak łatwo (nie)dogadać się z Tajami?

Kontynuując moją opowieść z poprzedniego wpisu Brak planu to najlepszy plan, gdy zegarek wybił godzinę 7 rano następnego dnia, rozległo się pukanie do naszego hotelowego pokoju. Zdziwione najpierw nie chciałyśmy otwierać. Gdy jednak pukanie nie ustawało, wstałam z łóżka, otworzyłam drzwi i wyjrzałam na korytarz. Stali w nim Tajowie, dzięki którym znaleźliśmy się w tym miejscu. Jakżeby inaczej! Poinformowali nas, że jadą do pracy. Na co my, zdziwione jeszcze bardziej, zapytałyśmy czy mamy jechać z Nimi. Dzień wcześniej umówiliśmy się, aby wyruszyć w trasę o 10. Otrzymałyśmy informację, że nie jadą teraz na Phuket, tylko do miejscowości w pobliżu Surat Thani, gdzie byliśmy i że wrócą po nas o 10. Ok, dziękujemy za wiadomość… i pobudkę.

Wróciłyśmy spać. Po czym o umówionej porze stawiłyśmy się w recepcji hotelu. Panów ani widu, ani słychu. Myśląc, że pewnie coś Ich zatrzymało w pracy, czekałyśmy dalej. Wybiła 11. Zadzwoniłyśmy do Nich. Okazało się, że są korki i będą o 12. Wybiła 12. Zadzwoniłyśmy ponownie. Jadą, są już blisko. Wybiła 13 i co się okazało? Zepsuł się Im samochód, a naprawa potrwa co najmniej kilka kolejnych godzin. W tym momencie miałyśmy już dosyć czekania, a nie chcąc ryzykować kolejnej wpadki autostopowej, ruszyłyśmy poszukać autobusu na Phuket, gdzie byłyśmy umówione wieczorem z naszym hostem.

Czytaj dalej

Brak planu to najlepszy plan

Po naszym wolontaracie w Mae Sot, o którym możecie przeczytać we wpisie O tym, jak zostałyśmy nauczycielkami w Tajlandii, spędziłyśmy kolejny cudowny weekend z rodziną Lu Maw. Jednak nadszedł już czas by się pożegnać i ruszyć w dalszą drogę. Niestety, w naszej podróży przychodzą też takie momenty, kiedy nie chcemy się z kimś żegnać wiedząc, że możemy się już nigdy nie spotkać. To był jeden z nich. Niemniej, starając się nie okazywać zbyt wielu uczuć, od których zarówno Birmańczycy, jak i Tajowie stronią, uściskałyśmy wszystkich na szczęście. Kilka minut później wsiadłyśmy w busa do miejscowości Tak. W planie miałyśmy łapać stamtąd stopa do Bangkoku i potem dalej na Phuket, który był miejscem docelowym tego etapu naszej wędrówki.

W tym miejscu warto wspomnieć, że plan naszej podróży rodzi się pod wpływem chwili, co ma swoje dobre i złe strony. Brak planu to najlepszy plan, jak to się mówi.
Czytaj dalej

O tym, jak zostałyśmy nauczycielkami w Tajlandii

Z Birmy wróciłyśmy przez granicę w Myawaddy do Mae Sot. To w pobliżu tego tajskiego miasteczka miałyśmy wkrótce rozpocząć wolontariat polegający na nauce dzieci angielskiego. Byłyśmy bardzo podekscytowane i chyba tak samo przerażone. Dzień po naszym przyjeździe spotkałyśmy się z Alanem, którego poznałyśmy półtora miesiąca wcześniej podczas naszego pobytu w Pai. Wspomniał On wówczas, że wybiera się na święta do Johnego, który buduje szkoły dla dzieci birmańskich uchodźców. Pomyślałyśmy, że też chciałybyśmy wziąć udział w tym projekcie i tak od słowa do słowa zostałyśmy wolontariuszkami.
Czytaj dalej

Trekking w Pai – wodospad Mae Yen w pojedynkę

Jak wspominałam ostatnio we wpisie Dlaczego warto wybrać się do Pai na północy Tajlandii?, pewnego dnia wybrałam się w pojedynkę w trekking po okolicy. Miałam akurat dzień wolny i chciałam spędzić go aktywnie, a Natalia pracowała, także była to idealna okazja, aby zaszyć się gdzieś się samemu chociaż na kilka godzin. Moja potrzeba wynikała również z faktu, że chciałam spędzić chwilę z dala od ludzi i przemyśleć kilka spraw, trochę się wyciszyć i zajrzeć w głąb siebie, jak to się mówi.

Na cel swojej wędrówki wybrałam wodospad Mae Yen.

Czytaj dalej

Dlaczego warto wybrać się do Pai na północy Tajlandii?

Pai to malownicze miasteczko położone na północy Tajlandii. Znajduje się około 150 km od Chiang Mai, do którego dostałyśmy się próbując pierwszy raz w życiu autostopu! Niektórym może wydawać się szalonym pomysł, by taką próbę podjąć właśnie w Tajlandii, ale musimy przyznać, że pomimo naszych początkowych obaw, było to niesamowite przeżycie, a 616 km z Ayutthayi do Chiang Mai pokonałyśmy w niecałe 9 h. Wydaje nam się to całkiem niezłym wynikiem, jak na pierwszy raz 🙂

Czytaj dalej

Ayutthaya – dawna stolica Tajlandii

Po tygodniowym pobycie w Bangkoku wybrałyśmy się do położonej niedaleko dawnej stolicy Tajlandii. Znajduje się ona 80 km na północ od Bangkoku.

Jak najlepiej dojechać do Ayutthayi?

Można tam dojechać bezpośrednio pociągiem z głównego dworca kolejowego Hualamphong za cenę 15 bahtów (ok. 1,5 zł). Sama jazda trwa około trzech godzin i wydaje się podróżą w czasie, gdy mijamy najpierw zakorkowane ulice Bangkoku, potem domy mieszkalne nad rzeką i pola uprawne, by ostatecznie wysiąść na niepozornej stacji, którą rozpoznałyśmy tylko po tym, że na peronie znajdowało się może kilkunastu turystów.

Czytaj dalej

Dlaczego warto odwiedzić Wat Arun w Bangkoku?

W opublikowanym niedawno wpisie O tym, co warto zobaczyć i zrobić w Bangkoku wspominałyśmy, że Wat Arun i ogrody wokół tej świątyni należą do jednych z naszych ulubionych miejsc w tym mieście.

Dlaczego?

Przede wszystkim dlatego iż można tu odnaleźć spokój, którego brakuje gdzie indziej, choćby w pobliżu Wielkiego Pałacu. Aby dostać się do Wat Arun wystarczy udać się na położoną niedaleko przystań i wsiąść w łódkę na drugą stronę rzeki. Koszt takiego przejazdu to 3,5 bahta (ok. 35 gr), a atmosfera tego miejsca jest po prostu cudowna. Jest tu też mniej turystów i nie ma takiego gwaru, jak przy centralnych atrakcjach miasta.

Czytaj dalej

Taling Chan – targ wodny w Bangkoku

Jak wspominałyśmy we wcześniejszym wpisie O tym, co warto zobaczyć i zrobić w Bangkoku, pewnego dnia wybrałyśmy się na jeden z targów wodnych w tym mieście.

Nasz wybór padł na Taling Chan.

Targ wodny Taling Chan znajduje się blisko centrum i łatwo do niego dojechać… taksówką. Nie polecamy iść piechotą, jako że drogi w okolicach są tak pogmatwane, że można pobłądzić. Część z nich w ogóle nie obsługuje ruchu pieszego, stąd nasza pierwsza próba dotarcia na ten targ okazała się klapą. Za drugim razem jednak trafiłyśmy bez problemu, co zawdzięczamy właśnie kierowcy taksówki 🙂

Czytaj dalej

Jak ułatwić sobie pobyt w Bangkoku?

Jeżeli wybieracie się do Bangkoku w najbliższym czasie, zapewne zainteresuje Was jak ułatwić sobie pobyt w tym olbrzymim i głośnym mieście.

Oto nasze wskazówki:

1. Jeśli nie chcecie, aby kierowcy tuktuków ciągle zatrzymywali się przy Was i oferowali przejazd na koniec miasta za jedyne 30-40 bahtów (ok. 3-4 zł), przejdźcie na drugą stronę ulicę. W taki sposób będziecie szli w przeciwnym kierunku do kierunku jazdy pojazdów. W tym miejscu warto wspomnieć, że w Tajlandii obowiązuje lewostronny ruch drogowy. Zdarza się też, że ludzie przechodzą przez ulice gdzie tylko się da.

Czytaj dalej