Archiwum kategorii: Przygotowania i porady praktyczne

Przygotowania do wyjazdu są bardzo ciężką sprawą. Zebrałam wszystkie wpisy nawiązujące do tego tematu w tej kategorii. Dlatego właśnie nazwałam ją Przygotowania i porady praktyczne. Kwestia samego pakowania plecaka lub walizki wymaga dużego zaangażowania i uwagi. Dołożyć do tego jeszcze planowanie trasy oraz budżetu i można liczyć na kilka nieprzespanych nocy. W tej sekcji dodałam także wpisy poradnikowe dotyczące odwiedzanych krajów. Mam nadzieję, że pomogą Ci w planowaniu przyszłych podróży. Znajdziesz tu przede wszystkim informacje dotyczące tego, co polecam, a co odradzam zobaczyć w danym miejscu, co warto zwiedzić, a co można sobie darować. W ten sposób może uda Ci się zaoszczędzić trochę pieniędzy, aby spożytkować je w lepszy sposób lub przedłużyć pobyt w okolicy.

Brak planu to najlepszy plan

Po naszym wolontaracie w Mae Sot, o którym możecie przeczytać we wpisie O tym, jak zostałyśmy nauczycielkami w Tajlandii, spędziłyśmy kolejny cudowny weekend z rodziną Lu Maw. Jednak nadszedł już czas by się pożegnać i ruszyć w dalszą drogę. Niestety, w naszej podróży przychodzą też takie momenty, kiedy nie chcemy się z kimś żegnać wiedząc, że możemy się już nigdy nie spotkać. To był jeden z nich. Niemniej, starając się nie okazywać zbyt wielu uczuć, od których zarówno Birmańczycy, jak i Tajowie stronią, uściskałyśmy wszystkich na szczęście. Kilka minut później wsiadłyśmy w busa do miejscowości Tak. W planie miałyśmy łapać stamtąd stopa do Bangkoku i potem dalej na Phuket, który był miejscem docelowym tego etapu naszej wędrówki.

W tym miejscu warto wspomnieć, że plan naszej podróży rodzi się pod wpływem chwili, co ma swoje dobre i złe strony. Brak planu to najlepszy plan, jak to się mówi.
Czytaj dalej

shwedagon-pagoda-1

Rangun, czyli początek i koniec naszej birmańskiej przygody

Po naszych problemach żołądkowych, jakich doświadczyłyśmy w Bagan, zdecydowałyśmy się skrócić nasz pobyt w Birmie o kilka dni i ruszyć z powrotem do Tajlandii. Zarezerwowałyśmy więc bilety na nocny autobus do Rangunu. Los tak chciał, że to właśnie tutaj rozpoczęłyśmy i zakończyłyśmy naszą podróż po Birmie (nie licząc Myawaddy, gdzie przekraczałyśmy granicę). Rangun jest bardziej znany pod jego angielską nazwą Yangon i tej będę dalej używać. Miasto to było stolicą kraju do 2005 roku, kiedy to przeniesiono ją do Naypyidaw.

Yangon – co warto zobaczyć?

Spędziłyśmy tutaj łącznie prawie tydzień, ale w związku z tym, że za pierwszym razem był to okres sylwestrowy, to jak możecie się domyślać, nie udało nam się za wiele zwiedzić. Za to bardzo dobrze bawiłyśmy się na koncercie Martina Garrixa 😀 Fakt ten nadal brzmi dla nas jak jakiś paradoks biorąc pod uwagę politykę, jaką stosuje rząd birmański wobec Zachodu.

Czytaj dalej

Wschody i zachody słońca nad pagodami w Bagan

Po kilku dniach spędzonych w Mandalay postanowiłyśmy w końcu wybrać się do Bagan, które od początku znajdowało się na naszej liście miejsc do zobaczenia w Birmie.

Jak dotrzeć do Bagan?

My zdecydowałyśmy się nie na autobus, jak robi większość osób podróżujących na tej trasie, ale na pociąg. W dodatku nocny. Przede wszystkim dlatego, iż jest to o wiele tańszy środek lokomocji. Bilet kosztował każdą z nas po kilka złotych.

Pociąg z Mandalay do Bagan wyrusza o godzinie 21, a na miejscu teoretycznie miałyśmy być o 5 rano następnego dnia. Swoją drogą, wszystkie fakty dotyczące podróżowania koleją w tym kraju, o których pisałam w Pociągiem przez wiadukt Gokteik, niestety i tym razem się potwierdziły. No nic, jedziemy i nagle około godziny 3 zostajemy obudzone. W dodatku przez taksówkarza, który wbiegł do pociągu, jak tylko ten wjechał na stację w Nyaung-U, oferując, że zawiezie nas do hotelu. W związku z tym, iż znajdował się on kilkanaście kilometrów od dworca i był środek nocy ostatecznie skorzystałyśmy z i tak zawyżonej oferty. Taksówki w Bagan są niesamowicie drogie! Na szczęście znaleźli się inni turyści, którzy podzielili z nami koszty tego przejazdu.`

Czytaj dalej

O tym, co warto zobaczyć w Mandalay

Do Mandalay dotarłyśmy późnym wieczorem po prawie całym dniu spędzonym w pociągu z Hsipaw, o czym możecie przeczytać we wpisie Pociągiem przez wiadukt Gokteik. Kłopoty zaczęły się jak tylko wysiadłyśmy na stacji, jako że nie była ona w żaden sposób oznakowana i nie mogłyśmy znaleźć wyjścia. Gdy nam się to w końcu udało, zostałyśmy ,,zaatakowane” przez taksówkarzy krzyczących do nas z każdej strony. W końcu wynegocjowałyśmy z jednym z nich rozsądną cenę za przejazd do hostelu. Zazwyczaj nie korzystamy z taksówek, ale biorąc pod uwagę to, iż w Birmie właściwie nie ma oświetlenia ulicznego i wszędzie panowała kompletna ciemność, a my miałyśmy bagaże i kilka kilometrów do hostelu, to tym razem zmuszone byłyśmy skorzystać z tej opcji. Na wstępnie od razu dodam, że taksówkarze to prawdziwa zmora Mandalay. Jest ich wszędzie pełno, mimo że miasto wydaje się opustoszałe. Sami zobaczcie jakie puste są czasami ulice:

Czytaj dalej

Dlaczego warto zostać dłużej nad jeziorem Inle?

Po dość wyczerpującym trekkingu, o którym możecie przeczytać we wpisie Trekking z Kalaw nad jezioro Inle, miałyśmy ochotę zatrzymać się gdzieś na chwilę i odpocząć. Nyaung Shwe znajdujące się na północ od jeziora Inle wydaje się idealnym miejscem do tego. Może i jest to trochę turystyczne miasteczko, które chwilami przypominało nam Pai w Tajlandii. Niemniej widoki wokół się niesamowite i na pewno wynagradzają trudy 3-dniowej wędrówki.

Jak wygląda jezioro Inle?

Gdy tylko jezioro Inle po raz pierwszy zaczęło się przed nami wyłaniać zza okolicznych gospodarstw rolnych, wiedziałam, że ten widok zapamiętam do końca życia. Kontrast, jaki tworzy idealnie błękitna woda z jaskrawo zieloną roślinnością wokół, a do tego przy pięknej pogodzie, wydaje się niemożliwym do opisania. Miałam ochotę stanąć i chłonąć atmosferę tego miejsca wszystkimi zmysłami. Tak też zrobiłam, a Natalia musiała mnie zmusić, bym ruszyła się dalej, jako że w tym samym momencie stwierdziłam, że mogłabym tu zostać na zawsze…

Czytaj dalej

Dlaczego warto wybrać się do Pai na północy Tajlandii?

Pai to malownicze miasteczko położone na północy Tajlandii. Znajduje się około 150 km od Chiang Mai, do którego dostałyśmy się próbując pierwszy raz w życiu autostopu! Niektórym może wydawać się szalonym pomysł, by taką próbę podjąć właśnie w Tajlandii, ale musimy przyznać, że pomimo naszych początkowych obaw, było to niesamowite przeżycie, a 616 km z Ayutthayi do Chiang Mai pokonałyśmy w niecałe 9 h. Wydaje nam się to całkiem niezłym wynikiem, jak na pierwszy raz 🙂

Czytaj dalej

Dlaczego warto odwiedzić Wat Arun w Bangkoku?

W opublikowanym niedawno wpisie O tym, co warto zobaczyć i zrobić w Bangkoku wspominałyśmy, że Wat Arun i ogrody wokół tej świątyni należą do jednych z naszych ulubionych miejsc w tym mieście.

Dlaczego?

Przede wszystkim dlatego iż można tu odnaleźć spokój, którego brakuje gdzie indziej, choćby w pobliżu Wielkiego Pałacu. Aby dostać się do Wat Arun wystarczy udać się na położoną niedaleko przystań i wsiąść w łódkę na drugą stronę rzeki. Koszt takiego przejazdu to 3,5 bahta (ok. 35 gr), a atmosfera tego miejsca jest po prostu cudowna. Jest tu też mniej turystów i nie ma takiego gwaru, jak przy centralnych atrakcjach miasta.

Czytaj dalej

Jak ułatwić sobie pobyt w Bangkoku?

Jeżeli wybieracie się do Bangkoku w najbliższym czasie, zapewne zainteresuje Was jak ułatwić sobie pobyt w tym olbrzymim i głośnym mieście.

Oto nasze wskazówki:

1. Jeśli nie chcecie, aby kierowcy tuktuków ciągle zatrzymywali się przy Was i oferowali przejazd na koniec miasta za jedyne 30-40 bahtów (ok. 3-4 zł), przejdźcie na drugą stronę ulicę. W taki sposób będziecie szli w przeciwnym kierunku do kierunku jazdy pojazdów. W tym miejscu warto wspomnieć, że w Tajlandii obowiązuje lewostronny ruch drogowy. Zdarza się też, że ludzie przechodzą przez ulice gdzie tylko się da.

Czytaj dalej

O tym, co warto zobaczyć i zrobić w Bangkoku

W związku z tym, że spędziłyśmy w Bangkoku ponad tydzień, to udało nam się doświadczyć  w tym mieście wielu rzeczy. Niektóre z nich są warte polecenia, inne mniej. Właśnie dlatego przygotowałyśmy dla Was naszą listę ,,must see” i ,,must do” w jednym. Przedstawia się ona następująco:

1. Spróbujcie lodów kokosowych. Koniecznie!

Nie dość, że są przepyszne, to jeszcze podają je w kokosie. Czego  chcieć więcej?

lody-kokosowe

Można również zamówić wodę kokosową do picia. Koszt takich przyjemności w zależności od miejsca zakupu wynosi 30-40 bahtów, czyli około 3-4 zł. W innych rejonach Tajlandii także są dostępne zarówno lody, jak i woda kokosowa, ale to właśnie te w Bangkoku podbiły nasze serca.

Czytaj dalej

Jak (nie)najlepiej spakować się w podróż?

Od kilku tygodni zajmujemy się przygotowaniami do naszego wyjazdu. Zamykamy ostatnie sprawy w Polsce, kończymy pracę, żegnamy się z najbliższymi, wyrabiamy niezbędne dokumenty i zamawiamy sprzęt, o jakim wcześniej nawet nie słyszałyśmy. Co rusz wracamy jednak do najważniejszego w tej chwili dla nas pytania:

Jak najlepiej spakować się w taką podróż?

pakowanie-1

O ile kwestia podjęcia decyzji o zakupie biletu w jedną stronę nie była dla nas bardzo trudna, o tyle spakowanie się na co najmniej kilkumiesięczny wyjazd jest chyba wciąż tematem tabu (mimo że na zdjęciach wszystko wygląda w porządku).

Czytaj dalej